Danga kontra prof. Jan Miodek. Spór o kodyfikację.

Reakcja na przedspisową dyskusję w Dzienniku Zachodnim w lutym i marcu 2011 r. Listu nie opublikowano

Umywam ręce. Jak Piłat - wywiad z prof. Janem Miodkiem (DZ, 25 marzec 2011 r.)

Umywam ręce. Jak Piłat - wywiad z prof. Janem Miodkiem (DZ, 25 marzec 2011 r.)

List prezesa Dangi do Dziennika Zachodniego  jako reakcja na wywiad z prof. Janem Miodkiem Umywam ręce. Jak Piłat (DZ, 25 marzec 2011 r.)

Od pewnego czasu toczy się na łamach Dziennika Zachodniego dyskusja na temat możliwości i celowości nadania mowie śląskiej statusu języka regionalnego. Porównując ze sobą wypowiedzi przeciwników tego pomysłu nietrudno dojść do wniosku, że posługują się oni sprzeczną argumentacją.

Koronnym argumentem przeciwko kodyfikacji śląskiej mowy i przeciwko jej nauczaniu jest twierdzenie, że mowa śląska ma się dobrze i wobec tego nie trzeba robić nic ponadto, co już się w tej sprawie dzieje. Najwłaściwszymi formami jej pielęgnowania są konkursy takie jak konkurs na Po naszymu czyli po śląsku. Myśl ta została wyrażona m. in. przez p. senator Marię Pańczyk-Pozdziej w wywiadzie z dnia 9 listopada 2010 i ostatnio przez p. Cząstkę-Szymon w obszernym wywiadzie pt.: Śląska krowa zeżre żabę w numerze Państwa gazety z dnia 11 marca 2011 r. Tymczasem – można powiedzieć – karty odkrywa prof. Jan Miodek w wywiadzie pt.: Umywam ręce. Jak Piłat zamieszczonym w numerze z dnia 25 marca. P. profesor bez ogródek stwierdza: „Konkurs Marii Pańczyk to jest skansen. Gwara zanika.”

Nie chcę tutaj rozważać, w jaki sposób p. profesor godzi to przekonanie z uczestnictwem w jury konkursu, komplementowaniem jego uczestników, zachwycaniem się archaizmami, czego sam byłem świadkiem 19 października zeszłego roku na konferencji zorganizowanej w Senacie z okazji dwudziestej edycji konkursu. Czy uczciwość wobec tych najczęściej prostych ludzi, a także wobec samej pani senator, nie wymagałaby, aby, zamiast utwierdzać ich w prowadzących na manowce cywilizacji życiowych wyborach, powiedział pan wprost: „Jesteście skansenem, przeżytkiem, tubylcami z rezerwatu. To nie ma sensu! Lepiej uczcie się japońskiego!” Na to pytanie pan profesor będzie musiał odpowiedzieć sobie sam w swoim sumieniu.

Myślę, że nie tylko dla uczestników konkursów, ale dla wszystkich Ślązaków bolesne są słowa o „grotesce” i „rechotaniu ze śmiechu”. Dlaczego adaptacja do systemu językowego standardowej polszczyzny łacińskich internacjonalizmów „evidens” i „permanens” ma być uzasadniona, a do systemu gwarowego ma być groteską? Czy jest w tym jakaś logika? Całkiem sporo czeskich słów i zwrotów brzmi dla polskiego ucha śmiesznie. Czy z tego należy wyciągnąć wniosek, że język czeski nie nadaje się do wyrażania treści poważnych? Czy takie subiektywne odczucie ma się stać istotną kategorią naukową?

Prof. Jadwiga Wronicz na wspomnianej przeze mnie wyżej konferencji w Senacie nawoływała do przezwyciężenia postszlacheckiej mentalności, która każe lekceważyć wszystko to, co kojarzy się ze wsią i wiejskim pochodzeniem, a ludzi posługujących się gwarami uważać za gorszych. Jak widać słowa to tylko słowa, a praktyka jest zupełnie inna. Wypowiedzi prof. Miodka tę mentalność profesorskim tytułem i autorytetem sławnego człowieka petryfikują!

Wydaje się, że dla p. profesora śląska mowa jest co najwyżej osobliwym muzealnym artefaktem, o którym można napisać kilka artykułów naukowych, albo który można pokazywać turystom wyposażonym w najnowsze kamery cyfrowe HDTV. Akceptacja, a nawet afirmacja ze strony p. profesora obecnej rzeczywistości pokazuje, że tak naprawdę p. profesor nie chce, aby nasza mowa żyła. I to jest prawdziwa i najważniejsza różnica między nami. Naszym zdaniem negatywne procesy, które środowisko przeciwników śląskiego języka regionalnego nareszcie zdecydowało się zauważyć, można i należy odwrócić. W wielu częściach Europy i Świata, a nawet w naszym kraju, działania dla ratowania zagrożonych mikrojęzyków, będących w podobnej do naszego sytuacji, dają dobre rezultaty. Środkami prowadzącymi do tego są kodyfikacja, edukacja i prawne uznanie przez państwo. Oczywiście p. profesor, jak każdy wolny człowiek ma prawo do swojego poglądu. Uczciwość intelektualna wymagałaby jednak, aby o tym poinformować wszystkie strony na początku dyskusji. Zaoszczędzilibyśmy wiele czasu, atramentu i stron zadrukowanego papieru.

Józef Kulisz, Prezes
Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga”

Tynto artykulik nŏleży do kategoryj: polymika, ślōnskŏ mŏwa regiōnalnŏ, wszyjske wrŏz, wystōmpiynia Dangŏrzi. Tagi artykulika: , , . Użyj bezpostrzednigo linku jako zakłŏdki.

Niy ma możliwości kōmyntowaniŏ.